SZUKAJ NA WWW.GRZYBY-PK.PL

Grzyby Puszczy Knyszyńskiej i okolic.

Na tej stronie na pewno nie znajdziecie wszystkich gatunków jadalnych, a to ze wzgledu na to, że jest ich dość pokaźna ilość. Nie wszystkie są jednak godne uwagi i dlatego też bardzo chętnie ograniczyłbym się do tych najbardziej popularnych.

Ze względu jednak na bardziej ambitnych grzybiarzy, którzy chcieliby poszerzyć zbierany "asortyment", nie omieszkam wspomnieć o kilku(może kilkunastu) gatunkach mniej popularnych a jednak bardzo atrakcyjnych.

Poznanie tych gatunków daje możliwość wydłużenia okresu grzybobrań praktycznie na cały rok, oczywiście z pominieciem okresów silnych mrozów. Mój okres zbiorów grzybów jadalnych rozpoczyna się najczęściej już w maju, a niekiedy nawet już i w kwietniu, w zależności od panujących warunków atmosferycznych. Jako pierwszy jadalny gatunek pojawia sie w Puszczy Knyszyńskiej łuszczak zmienny (Kuehneromyces mutabilis). Po nim przychodzi pora na żółciaka siarkowego (Laetiporus sulphureus) oraz gęśnicę (majówkę) wiosenną (Calocybe gambosa).

Miesiące typowo letnie jak lipiec i sierpień, najczęściej na terenie Polski północno-wschodniej są skąpe w opady deszczu i dlatego w tym okresie trudno jest znaleźć jakiekolwiek grzyby a już szczególnie gatunki jadalne. Zdarzają się jednak okresy bardziej wilgotne i wtedy możemy wyruszyć do Puszczy Knyszyńskiej w poszukiwaniu borowika usiatkowanego (Boletus reticulatus), który to właśnie preferuje ciepłe miesiące letnie. Niejednokrotnie zbierałem go już w lipcu i to nawet w pokaźnych ilościach. Innym rodzajem którym warto zainteresować się w miesiącach letnich jest gołąbek (Russula). Bardzo atrakcyjnym przedstawicielem tego rodzaju jest gołąbek zielonawy (Russula virescens), występujący przy sprzyjających warunkach, w PK dość pospolicie . Oczywiście przy okazji warto zebrać również inne gatunki z tego rodzaju rosnące również w tym okresie.

Okres jesienny to już zupełnie inna "bajka". Mnóstwo różnych gatunków grzybów jadalnych powoduje, że nawet nie myślimy o gatunkach mniej popularnych. Zazwyczaj jednak szybko kończy się, co jednak nie musi oznaczać zarazem końca sezonu grzybowego.

Miesiące późnojesienne obfitują różnymi gatunkami gąsek (Tricholoma). W tym samym okresie a nawet i jeszcze póżniej wyrasta dość mały niepozorny grzyb z rodzaju wodnich (Hygrophorus). Jest nim wodnicha późna (Hygrophorus hypothejus), która co prawda, tak jak wcześniej wspomniałem, nie osiąga dużych rozmiarów ale za to występuje w swoich siedliskach zazwyczaj masowo a co za tym idzie, zebranie odpowiedniej ich ilości nie nastręcza większych problemów.

W zasadzie dobrnęliśmy już do okresu występowania przymrozków i większość grzybiarzy decyduje się odłożyć swoja pasję do nastepnego roku, chociaż wcale jeszcze nie musi tego robić. Listopad i grudzień są miesiącami w których swoje "spiżarnie" możemy zapełnić dziko rosnącym gatunkiem boczniaka. Jest nim boczniak ostrygowaty (Pleurotus ostreatus). Łatwy zbiór większych ilości oraz walory smakowe to atut tego gatunku. Po niego jednak nie ma sensu wybierać sie w głąb lasu, ale o tym przy opisie tego rodzaju (niżej).

Nie jest to jednak jedyny gatunek który z powodzeniem możemy zbierać w tym okresie. Innym gatunkiem jest płomiennica zimowa (Flammulina velutipes). Przy łagodniejszych zimach okres jej występowania potrafi wydłużyć się nawet do początku lutego. Ładne i młode owocniki w lutym to już jednak raczej rzadkość ale styczeń bardzo często obfituje dobrymi zbiorami.

Nie są to wszystkie gatunki którymi można urozmaicić zbiory, ale o nich postaram się wspomnieć w opisach niżej.

Ze względu na rozmiar strony nie zamieszczę tu fotek wszystkich gatunków ani zbyt szczegółowych opisów. Nie widzę większego sensu powielania juz raz zawartych w tym atlasie informacji. Zainteresowanych danym gatunkiem odsyłam do stron konkretnego gatunku, gdzie powinniście znaleźć więcej informacji i wskazówek. Strona ta jedynie ma za zadanie zachęcić grzybiarzy do zwracania baczniejszej uwagi na inne gatunki grzybów, dotychczas przez nich lekceważone a które zupełnie nie odbiegaja swoimi walorami smakowymi od tych najbardziej popularnych.

Udanych zbiorów:-)

Borowiki (Boletus)

borowik szlachetny

borowik usiatkowany

Wielu grzybiarzy (a w zasadzie większość) zbiera grzyby z tego rodzaju, nie zdając sobie sprawy z tego, że do kosza trafiają różne gatunki. Podstawową grupę z nich, szczególnie interesującą grzybiarzy, nazywamy potocznie "prawdziwkami".
Możemy do nich zaliczyć:

- borowika szlachetnego (Boletus edulis)

- borowika usiatkowanego (Boletus reticulatus)

- jak również borowika sosnowego (Boletus pinophilus)
Wszystkie te gatunki są do siebie podobne i stanowią czołówkę, biorąc pod uwagę walory smakowe.

Inne, a szczególnie borowiki tzw. kolorowe maja swoje indywidualne nazwy potoczne lub też ich w ogóle nie posiadają. Do takich możemy zaliczyć potocznie nazywanego ceglakiem (zdrobniale ceglaczkiem), borowika ceglastoporego (Boletus erythropus). W przypadku tego gatunku na zbiór w Puszczy Knyszyńskiej raczej nie powinniśmy liczyć. Wyystępuje na jej terenie bardzo sporadycznie, za to jest bardzo popularny na Kaszubach.

Borowik (Boletus), jest rodzajem grzybów chyba najbardziej popularnym wśród grzybiarzy, lubianym i zarazem najbezpieczniejszym, a co za tym idzie polecanym do zbioru szczególnie początkujacym. W zasadzie nie ma w nim gatunków silnie trujacych a jedynie wywołujace lekkie dolegliwości gastryczne, oczywiście w przypadku nie poddania ich właściwej obróbce termicznej. Z mego doświadczenia wynika, że osoby początkujące najbardziej obawiją się pomyłki podczas zbioru "prawdziwków", z goryczakiem żółciowym (Tylopilus felleus), którego w wielu rejonach naszego kraju potocznie nazywa się "szatanem" co jest ewidentnym nieporozumieniem. Ta nazwa bowiem odnosi sie do borowika szatańskiego (Boletus satanas), który jest gatunkiem bardzo rzadkim, o zupełnie odmiennym zabarwieniu i należącym do gatunków kolorowych. Goryczak żółciowy natomiast nie jest gatunkiem trującym a jedynie niejadalnym ze wzgledu na gorzkawy smak, co w najgorszym przypadku może skończyć się zepsuciem potrawy ale w żadnym przypadku nie zatruciem.

Na tym lista gatunków jadalnych borowików nie kończy się, jednak ze wzgledu na ich rzadkie występowanie nie ma sensu ich tu wymieniać.

Na terenie Puszczy Knyszyńskiej i jej okolic występuje zaledwie kilka gatunków z tego rodzaju, a z nich tylko dwa obficie: borowik szlachetny oraz borowik usiatkowany. Bardzo rzadko, ale można spotkać tu również borowika ceglastoporego oraz borowika ponurego, Oba te gatunki są jadalne, jednak b. ponury bardziej sobie upodobał tereny parkowe, w związku z czym znacznie łatwiej znaleźć go można chociażby w parkach w Białymstoku, czasem nawet występuje tam bardzo obficie. W lasach sosnowych, na podłożu piaszczystym, możemy jeszcze spotkać w tym rejonie b. sosnowego, ale tak jak już wcześniej wspominałem, jest już gatunkiem coraz rzadszym.

Jako ciekawostka, muszę w tym miejscu wspomnieć o nowym inwazyjnym gatunku borowika który pojawił się jakiś czas temu w naszym kraju i szybko zdobywa swoich zwolenników. Występuje jak na razie na północy kraju, a mowa tu oczywiście o Boletus projectellus.
Aby się z nim nieco lepiej zapoznać, polecam watek na Bio-Forum, kolegi z Gdańska, Mirosława Wantoch-Rykowskiego.

Podgrzybki (Xerocomus)

podgrzybek brunatny

Przy tym rodzaju w ostatnich czasach nastąpiło niemałe zamieszanie w systematyce należących do niego dotychczas gatunków. Część z nich przeniesiono do borowików (Boletus), inne natomiast do zupełnie nowych rodzai. My jednak z wygody pozostaniemy przy starej systematyce, bardziej "przyjaznej" braci grzybiarskiej.

Podgrzybki (Xerocomus), podobnie jak i borowiki(Boletus), stanowia dość pokaźną grupę. W jej skład wchodzą gatunki mniej lub bardziej atrakcyjne ale zaletą jest, że nie ma wśród nich gatunków trujących. Pozyskiwanych przez grzybiarzy zazwyczaj jest tylko kilka gatunków, ale w związku z tym, że ich odróżnienie sprawia niemałe trudności więc do kosza trafiają gatunki występujące pospolicie jak też i rzadsze.
Najbardziej "pożądanym" gatunkiem jest podgrzybek brunatny, dawniej Xerocomus badius, obecnie przez jednych uważany za borowika brunatnego Boletus badius, przez innych natomiast umieszczony w zupełnie innym rodzaju, jako Imleria badia.

Do kosza razem z nimi zazwyczaj trafiają, również pospolicie występujące podgrzybki złotopore (Xerocomus chrysenteron) oraz podgrzybki zajęcze (Xerocomus subtomentosus).

Ale na tym nie koniec, ponieważ o ile łatwo jest zidentyfikować podgrzybka brunatnego, to w przypadku pozostałych sprawa nie jest tak prosta. W naturze wystepują inne, bliźniaczo do nich podobne gatunki ... co dla grzybiarzy nie ma większego znaczenia, ponieważ wszystkie są jadalne.

Podobnie jak borowiki, tak i one mają bardzo wszechstronne zastosowanie. Nadają się zarówno doskonale na susz, do marynaty oraz do różnych potraw w stanie świeżym.

Maślaki (Suillus)

maślak zwyczajny

maślak ziarnisty
(z domieszką m. zwyczajnego)


W sumie z tego rodzaju dla grzybiarzy liczą sie tylko dwa gatunki:

- wcześniej wystepujący maślak ziarnisty (Suillus granulatus)

- oraz zazwyczaj pojawiający się pod koniec lata lub jesienią maślak zwyczajny (Suillus luteus), chyba najbardziej lubiany gatunek z tego rodzaju.

Wartościowym gatunkiem również należącym do tego rodzaju (o czym nie wszyscy podejrzewam wiedzą), jest maślak pstry (Suillus variegatus). Znany grzybiarzom pod wieloma różnymi nazwami.

Natomiast zupełnie niedocenianym gatunkiem jest maślak żółty (Suillus grevillei), występujący jedynie w sąsiedztwie modrzewi. Warto na niego zwrócic uwagę ze względu na jego wyśmienite walory smakowe. Osobiście uwielbiam go smażonego.

Późną jesienią gdy już trudno o inne grzyby, można urozmaicić sobie menu, mniej wartościowy maślakiem sitarzem (Suillus bovinus). Wbrew ponującej powszechnie opinii, można z niego przyrządzić bardzo smakowitą potrawę.

Wymienione wyżej gatunki nadaja się do wszechstronnego wykorzystania. Mało osób wie o tym, że z maślaka ziarnistego oraz maślaka zwyczajnego można uzyskać bardzo atrakcyjny susz, którym w latach ubogich w grzyby, z powodzeniem można zastapić susz uzyskiwany z borowików i podgrzybków. Doskonale te dwa gatunki nadaja sie na marynaty (owocniki w miarę młode). Pozostałe gatunki ze względu na ciemna barwę po obróbce termicznej, można wykorzystać na bieżąco lub jako domieszka do potraw, razem z innymi gatunkami.

Koźlarze (Leccinum)

koźlarz babka

W przypadku tego rodzaju, podczas zbioru gatunków określanych różnymi nazwami potocznymi, panuje istny chaos. O ile w zasadzie tylko koźlarz babka (Leccinum scabrum) jest identyfikowalny na podstawie cech makro w stu procentach, to pozostałe przez większość grzybiarzy raczej jest nierozpoznawalna. Minimalne różnice między nimi sprawiają czasem niemałe trudności nawet mykologom. Duże znaczenie przy ich identyfikacji ma właściwe określenie partnera mikoryzowego. Oczywiście mowa tu, o gatunkach których kapelusze zabarwione są od koloru pomarańczowego, poprzez czerwoną, aż do ciemno brunatnego.

Rozpoznanie ich wymaga obserwacji wielu cech, takich jak:
- partner mikoryzowy
- barwa łusek/włókienek na trzonie
- obserwacja przebarwień miąższu na przekroju
- oraz jeszcze wielu innych, a w niektórych przypadkach niezbędne jest użycie odczynników chemicznych oraz mikroskopu.
Ale w sumie grzybiarzowi wcale to do szczęścia nie jest potrzebne, wszytkie bowiem gatunki z tego rodzaju są jadalne a większość nawet bardzo smaczna i atrakcyjna.

Do gatunków najczęściej trafiających do koszy grzybiarzy, oprócz już wymienionego koźlarza babki należą:

koźlarz grabowy (Leccinum carpini)

koźlarz pomarańczowożółty (Leccinum versipelle)
Lista mogłaby być jeszcze bardzo długa nawet pomijając gatunki rzadsze, o zabarwieniu kapelusza od białego do zielonkawego.

Pieprzniki (Cantharellus)

pieprznik jadalny (kurka)

pieprznik trąbkowy

Podstawowym przedstawicielem tego rodzaju jest oczywiście popularnie zwana "kurka", czyli pieprznik jadalny (Cantharellus cibarius). "Łupem" grzybiarzy podczas zbiorów tego gatunku padaja również i inne podobne do niego gatunki, takie jak: pieprznik ametystowy (Cantharellus amethysteus) oraz pieprznik blady (Cantharellus pallens). Wymienione gatunki są jadalne i trudno je pomylić z jakimkolwiek gatunkiem trującym. Młodzi adepci sztuki grzybobrania maja jednak czasem problemy z odróżnieniem pieprzników od niejadalnej lisówki pomarańczowej (Hygrophoropsis aurantiaca). W zasadzie pomyłka nie groźna dla naszego organizmu, bo tak jak podają niektóre źródła, jedynie spożyta w dużych ilościach może wywołać problemy żołądkowe, a i to nie u wszystkich osób.

Niewiedza grzybiarzy jest powodem tego, że spotykam w lesie często zerwane i porzucone owocniki kolczaka obłączastego bądź też k. rudawego. Obecnie podzielono te gatunki na znacznie większą ilość, ale wszystkie są jadalne i smaczne, pod warunkiem, że zbierzemy owocniki młode (stare mogą być gorzkawe). Nie widzę wobec tego powodu aby je omijać, moga stanowić doskonałe uzupełnienie zbiorów. Specjalnie wspominam o nich przy opisie pieprzników bo to podczas zbioru właśnie tych grzybów najczęściej dochodzi do opisanych sytuacji (więcej o nich niżej).

Warto tu również zwrócic uwagę na gatunek troszeczkę miej atrakcyjny w stosunku do popularnej "kurki", a jest nim pieprznik trabkowy (Cantharellus tubaeformis). Mniejszy gabarytowo oraz mniej mięsisty ale nieraz wystepuje dość masowo i nie nastręcza trudności z zebraniem większej ilości.

Pozostałe z tego rodzaju należą raczej do gatunków rzadkich a nawet bardzo rzadkich, tak jakby chociaż, spotkany na terenie Puszczy Knyszyńskiej tylko na jednym stanowisku (do 2015r) pieprznik szary (Cantharellus cinereus).

Pieczarki (Agaricus)

W stosunku do tego rodzaju w obecnych czasach nie widzę sensu opisywania poszczególnych gatunków dziko rosnących, ponieważ zapotrzebowanie na te grzyby prawie całkowicie zdominowały sztuczne hodowle. Łatwość kupienia w sklepie o każdej porze roku całkowicie zniechęca do ich zbioru. Co prawda nie ma w tym rodzaju gatunków silnie trujących, za wyjątkiem łatwo odróżnialnej po przykrym karbolowym zapachu, pieczarki karbolowej (Agaricus xanthodermus) ale mimo wszystko zaleca się w przypadku zbiorów szczególną ostrożność. Nigdy nie zbieramy owocników zbyt młodych o jeszcze niewidocznych charakterystycznych cechach tego rodzaju.

Innym czynnikiem decydującym o spadku zainteresowania tym rodzajem, jest spadek jego populacji, spowodowany zaniechaniem wypasu bydła a co za tym idzie zanikiem jego naturalnych siedlisk.

Więcej informacji o nich na stronie.

Czubajki (Macrolepiota)

czubajka kania

Rodzaj pełen mitów o występowaniu wśród niego gatunków trujących oraz o możliwości pomyłki z muchomorem zielonawym (sromotnikowym). Dwa jakże różne rodzaje, trzeba być naprawdę kompletnym laikiem w temacie grzybów, żeby nie móc ich odróżnić. Jeśli ktoś ma z tym problemy, to oznacza, że zupełnie nie "dorósł" do zbierania tego typu grzybów i niech lepiej ograniczy sie do zbioru gatunków o hymenoforze rurkowym.

Czubajka wbrew pozorom jest dość licznym rodzajem i jeśli już miałoby dojść do pomyłki to tylko w obrębie tego rodzaju, a to w niczym nie przeszkadza, ponieważ ewentualnie pozyskamy gatunek o słabszych walorach smakowych ale na pewno nie trujący.

Najbardziej pożądanym gatunkiem spośród tego rodzaju jest czubajka kania (Macrolepiota procera), co zupełnie nie oznacza, że w koszach nie lądują inne gatuki i to zupełnie nieświadomie. Niestety niektóre gatunki sa bardzo do siebie podobne i w zasadzie odróżnialne tylko na podstawie cech mikroskopowych. Proszę wejść do mego atlasu i porównac gatunki zawarte pod hasłem "Macrolepiota". Wszystkie tam przedstawione owocniki zostały sprawdzone mikroskopowo.

Muchomory (Amanita)

muchomor czerwieniejący

Tylko zakorzeniony w polskim narodzie przesąd o trujących właściwościach gatunków z tego rodzaju, nawet nie dopuszcza u niektórych osób myśli o komsumpcji muchomorów. Co prawda nie ma wsród tego rodzaju, zbyt wielu gatunków godnych polecenia, ale na pewno zasługuje na to: muchomor czerwieniejący (Amanita rubescens). W Polsce nie ma tradycji jego zbierania i jedynie niewielka grupa osób, bardziej wtajemniczonych, może pozwolić sobie na poznanie jego zalet. Gatunek dość trudny do odróżnienia więc odradzam młodym i niedoświadczonym grzybiarzom jego zbieranie. W jego przypadku trzeba poświęcić nieco więcej czasu na poznanie jego cech a to ze względu na to, że potrafi być bardzo zmienny. Osobiście, pomimo, że już od dłuższego czasu go zbieram, to zawsze "odrzucam" owocniki o nietypowym wyglądzie, nawet przy minimalnych wątpliwościach. Mimo wszystko zachęcam do jego zbierania ale zanim nie nabierzemy pewności co do właściwego rozpoznania gatunku, proponuję kilkakrotnie wybrać się na grzyby z osobami które je doskonale znają. Równiez proponuję zapoznać się z gatunkami muchomorów (Amanita) jemu podobnych.
Innym jadalnym gatunkiem, jest muchomor twardawy (Amanita spissa). Tego jednak polecałbym tylko bardzo zaawansowanym grzybiarzom o nadprzecietnej wiedzy mykologicznej. Sam też go w zasadzie nie zbieram, ze względu na bardzo mizerne zbiory.

Pozostałą grupę muchomorów jadalnych stanowią przedstawiciele sekcji Vaginata. Charakteryzują się pokaźnych rozmiarów pochwą oraz brakiem pierścienia. W zasadzie większość gatunków z tej sekcji uznawana jest za jadalne. Część gatunków rzadziej występujących, jak do tej pory nie została jeszcze pod tym wzgledem dokładnie przebadana. W każdym bądź razie w tej grupie nie występują gatunki silnie trujące.
Pomimo dość licznej grupy gatunków zdatnych do spożycia, w zasadzie zbiera sie tylko dwa.
Są nimi:

- muchomor rdzawobrązowy (Amanita fulva)

- muchomor mglejarka (Amanita vaginata)
Niestety, ale aby zacząć je zbierać, również trzeba osiągnąć nieco wyższy stopień wtajemniczenia, a przede wszystkim doskonale poznać gatunki trujące z tego rodzaju, w innym przypadku przestrzegam przed ich zbieraniem.
W tym miejscu już po raz któryś, przestrzegam również przed zbieraniem owocników zbyt młodych, u których nie są widoczne (wykształcone) wszystkie cechy niezbędne do identyfikacji. Niezastosowanie się do tej zasady już wielokrotnie doprowadziło do tragedii!

Wodnicha (Hygrophorus)

wodnicha późna (jasnożółta)

Rodzaj o dużym zasobie gatunków jadalnych ale mało znanych z racji rzadkiego występowania lub też mało atrakcyjnych rozmiarów. Nie ma sensu wymienianie ich tu ponieważ jak ja to określam, jest to już "wyższa szkoła jazdy". Ale osobom zainteresowanym polecam przejrzenie tego rodzaju w atlasie.

Osobiście cenię w zasadzie tylko jeden gatunek. Wytwarza owocniki co prawda dość małe ale za to wyrasta zazwyczaj masowo. Tym gatunkiem jest wodnicha późna (Hygrophorus hypothejus). Nie ma wygórowanych wymagań siedliskowych, wystarczy jej młody, nawet rzadki lasek sosnowy, najlepiej o podłożu piaszczystym, porośniętym mchem, i tam potrafią wyrastać najdorodniejsze owocniki. Ci co go nie znają, może nawet nie podejrzewają jak potrafi rosnąć blisko ich domów. W moim przypadku jest to około 200m. Jesienią jak mam ochotę na zupkę grzybową, wystarczy na godzinkę "wskoczyć" do lasu i podstawowy składnik ląduje w koszu.
Nawet nie myślcie, że lepszą uda się Wam ugotować z pieczarek kupionych w sklepie:-)

Gąski (Tricholoma)

gąska niekształtna

Rodzaj bardzo bogaty w gatunki a zarazem coraz mniej atrakcyjny dla grzybiarzy. Wszystko to z powodu uznania najbardziej lubianego przez grzybiarzy gatunku, gąski zielonej, popularnie zwanej "zielonką" (Tricholoma equestre), za gatunek trujący. Jesienne zbiory gąsek stały się jakoby tradycją wśród niektórych z nas. Zazwyczaj zbierało się podstawowe dwa gatunki, na Podlasiu nazywane "zielonką" oraz "podzielonką". Mianem tej drugiej określano gaskę niekształtną (Tricholoma portentosum). W zasadzie nadal się je zbiera nie bacząc na ostrzeżenia lub też z niewiedzy.

Oprócz nich w tym rodzaju jest jeszcze spora grupka gatunków jadalnych ale już o słabszych walorach smakowych. Zainteresowanych tym rodzajem zapraszam do przejrzenia gatunków w atlasie.

Gołąbki (Russula)

gołąbek zielonawy

Osobiście określam ten rodzaj mianem "kolorowy zawrót głowy" i uważam, że zupełnie nie ma w tym ani krzty przesady. Nawet w obrębie tego samego gatunku zbarwienie potrafi być bardzo zróżnicowane Dla grzybiarza najważniejszą kwestią jest odróżnienie w zasadzie tylko rodzaju, dalszą część identyfikacji wykona nasz zmysł smaku. W przypadku tego rodzaju (tylko tego !!!), zasadą jest, że wszystkie gatunki o łagodnym smaku są jadalne. Wobec tego aby poznać które gatunki są jadalne należy fragment owocnika potrzymać w ustach. W takich przypadkach lepiej mieć przy sobie dość duży zapas wody, niektóre gatunki są zdecydowanie piekące. Jeden sezon, jeśli chodzi o potrzeby grzybiarstwa i mamy rodzaj "opanowany". Z łatwościa skojarzymy smaki i możemy cieszyć się obfitymi zbiorami a jak się trafi jakiś owocnik pikantniejszy to też od tego nie umrzemy:-))

Popularnie zwane "surojadkami" i mało grzybiarzy którzy je nawet zbierają, potrafią określić gatunek. Osobiście na początek proponuje zainteresować się kilkoma, dość pospolitymi, łatwiej odróżnialnymi i o dobrych walorach smakowych.
Zaliczam między innymi do nich:

- gołąbek zielonawofioletowy (Russula cyanoxantha)

- gołąbek zielonawy (Russula virescens)

- gołąbek wyborny (Russula vesca)

Smardze (Morchella)


smardz stożkowaty

Bardzo smaczny wiosenny gatunek jadalny ale w zasadzie bez sensu jest umieszczanie go na tej stronie. Czynię to jednak z tego powodu, że dość często pojawia się na ściółowanych fragmentach naszych ogródków i z nich możemy go pozyskiwać. Rosnący w stanie naturalnym jest objęty w Polsce ochroną, ale czy słusznie? ... to już inna sprawa. W zasadzie ochrona jego siedlisk nie ma sensu, ponieważ najchętniej wyrasta w miejscach prowadzenia intensywnej gospodarki leśnej, która wydawołby się sprzyja jego rozwojowi. Mimo wszystko, dziko występująca jego populacja nie daje nadzieji na zbiór odpowiedniej ilości. Owocniki pojawiają się przeważnie w małych grupkach, liczących od kilku, do kilkanastu owocników, a do tego występuje bardzo nieregularnie na tych samych siedliskach. Większość amatorów tego rodzaju, na zbiory udaje się za naszą południową granicę, do Czech lub Słowacji.

UWAGA - niektórzy mianem "smardza" określają piestrzenicę kasztanowatą (Gyromitra esculenta), co jest zupełnym nieporozumieniem.

Mleczaje (Lactarius)


mleczaj świerkowy

Trudno określić mi tego przyczynę, ale z każdym rokiem gatunków interesujących grzybiarzy z tego rodzaju jest coraz mniej. Mowa tu oczywiście o mleczaju rydzu (Lactarius deliciosus) i o mleczaju świerkowym (Lactarius deterrimus). Pod jodłami występuje jeszcze jeden podobny do nich gatunej, a jest nim mleczaj jodłowy, ale nie na terenie Puszczy Knyszyńskiej, a raczej na południu naszego kraju. Najlepszy pod wzgledem smaku jest oczywiście popularnie zwany rydzem mleczaj (Lactarius deliciosus), rosnący pod sosnami. Mleczaj świerkowy (Lactarius deterrimus), dla odmiany za partnera mikoryzowego obrał sobie świerka i w pobliżu, lub pod nimi możemy go szukać. Smakiem nieco odbiega od mleczaja rydza. Bardziej nadaje się jako domieszka do innych grzybów ze względu na nieco gorzkawy smak. Część grzybiarzy jednak nie rozróżnia tych dwóch gatunków i określa je mianem "rydza".

W tym rodzaju, oczywiście, mamy więcej gatunków jadalnych ale już nie tak atrakcyjnych. W każdym bądź razie rodzaj godny uwagi i poświęcenia więcej czasu. O ile w Polsce bazujemy przede wszystkim na dwóch wyżej wymienionych gatunkach, to w innych krajach sporo gatunków u nas nie zbieranych, jest wykorzystywanych np. do kwaszenia.

Opieńki (Armillaria)


opieńka ciemna

Ten rodzaj powinien znać każdy grzybiarz. Zapewnia on łatwy i szybki zbiór dużych ilości owocników. Zazwyczaj wykorzystywany do marynowania, ale nie tylko. Znam osoby które wykorzystują te grzyby na susz, a następnie sproszkowany, jako dodatek do różnego rodzaju potraw.

Podobnie jak w przypadku innych radzai, tak i tu grzybiarze zbierają kilka gatunków opieńki nie zwracając zbytnio na to uwagi, albowiem wszystkie są jadalne. Inna sprawa, że w zasadzie opieńki są dość ciężkostrawne i nie wszystkie osoby mogą je bez skutków ubocznych spożywać. Takim osobom polecałbym ograniczyć się do zbioru tylko jednego gatunku jakim jest opieńka ciemna (Armillaria ostoyae), wyrastająca przede wszystkim na substracie świerkowym. Ten gatunek zazwyczaj występuje bardzo masowo i nie nastręcza trudności ze zbiorem.



* POZOSTAŁE GATUNKI WARTE UWAGI *

łuszczak zmienny
Kuehneromyces mutabilis

Dużo informacji zamieściłem na temat tego gatunku, na stronie atlasu, wobec tego odsyłam zainteresowanych właśnie tam (link z lewej strony). Dodam jedynie, że jest to w zasadzie pierwszy pojawiający się po zimie gatunek jadalny grzybów, który w Puszczy Knyszyńskiej możemy zebrać w ilościach zadowalajacych grzybiarzy.

Kto nie lubi majowych spacerów po lesie? Może by wobec tego urozmaicić je nieco i przy okazji pozyskać doskonały "materiał" na zupę grzybową ... chociaż zastosowanie ma znacznie szersze.

gąsówka naga
Lepista nuda

Proponuję obowiązkowo wciągnąć ten gatunek na listę zbieranych ze względu na przydatność do marynowania. Młode owocniki zrobione w lekko słodkawej zalewie są wspaniałą przekąską lub dodatkiem do innych dań.

Ponieważ występuje zazwyczaj w tym samym okresie co gąsówka szarawa (Lepista nebularis), zbieram je razem i tak też są marynowane. Zbieramy tylko owocniki młode i jędrne. Co do gąsówki szarawej zdania, co do jej jadalności, są podzielone i w zasadzie po ostatnich badaniach uznaje się ją za raczej niejadalną, jednak przy małych ilościach na pewno nikomu nie zaszkodzi ... podobnie jak gąska zielonka. Gatunek ten ma jeden wielki minus, podczas gotowania wydziela nieprzyjemny zapach, tym jednak nie należy się zrażać, bowiem w marynacie całkowicie zanika.

Niby są to gatunki dość charakterystyczne jednak początkujących grzybiarzy przestrzegam przed ewentualna pomyłką z innymi, gatunkami trujacymi. Dość często nowicjusze biorą za gąsówkę nagą inne, jak chociażby fioletowo zabarwione gatunki z rodzaju zasłonaków (Cortinarius), wśród których jest kilka gatunków niebezpiecznych.

żółciak siarkowy
Laetiporus sulphureus

Długo by można rozpisywać na temat zalet i wad tego gatunku. Jak dla mnie podstawową zaletą tego gatunku jest jego wczesna pora występowania. W Puszczy Knyszyńskiej pierwsze owocniki pokazują się zazwyczaj już pod koniec maja i sukcesywnie wyrastają aż do końca lata. Oczywiście na innych stanowiskach, jak do tej pory nie zauważyłem aby ten grzyb powtarzał owocnikowanie w tym samym roku i na tym samym substracie. Wadą jest natomiast to, że wyrasta bardzo nieregularnie, na tym samym stanowisku potrafi wytworzyć owocniki w danym roku na wiosnę, w innym zaś w innym terminie, przykładowo w sierpniu. Zmusza to do regularnego odwiedzania stanowisk a okres na jego pozyskanie nie jest dość długi ze względu na to, że owocniki szybko tracą soczystość i są niezdatne do konsumpcji. W innych przypadkach, ta jego nieregularność wystepowania w zasadzie może okazać się zaletą, wydłuża bowiem okres w jakim możemy go spotkać. Wyrasta na różnych drzewach liściastych (więcej o tym na stronie atlasu) ale w Puszczy Knyszyńskiej znajduję go najczęściej na starych dębach. Właśnie to na nich z jednego stanowiska można zebrać do kilku kilogramów owocników, co w zasadzie zaspokaja zapotrzebowanie nawet bardziej licznej rodziny.

Osobiście, większą część zbioru przeznaczam na smażenie w formie kotlecików w panierce. Fragmenty bardziej nieregularne (ścinki) można pokroić w drobną kostkę, lekko obgotować, odsączyć i zamrozić. Później używam je np. do sosów. Wsród osób go zbierających panuje opinia, że smakiem przypomina chude mięsko(piersi) kurczaka. Nie musimy od razu zużywać całego zbioru. Poporcjowany owocnik na odpowiednie kawałki do smażenia, po obgotowaniu, również możemy zamrozić i przechować na okres zimowy. Nie zauważyłem aby taka obróbka wpływała na walory smakowe, gotować jednak należy tylko kilka minut (3-5) w zależności od grubości przygotowanych porcji.

gęśnica (majówka) wiosenna
Calocybe gambosa

Jest to wczesnowiosenny gatunek, mocno przeze mnie polecany ale należy pogodzić się z faktem, że nie co roku możemy go pozyskać w ilościach zadawalających. Jego liczebność i kondycja zależy przede wszystkim od warunków pogodowych.

Warto jednak na niego zwrócić uwagę, dlatego też polecam przejrzenie obszernych wskazówek zawartych na stronie mego atlasu.

płomiennica (zimówka) aksamitnotrzonowa
Flammulina velutipes

Któż z grzybiarskiej braci nie marzy żeby w środku zimy wybrać sie na grzyby i do tego wrócic do domu z pełnym koszem. Taką możliwość daje nam ten gatunek. Wyrasta od późnej jesieni aż do silnych mrozów. Zimowe okresy odwilży są dla niego doskonałym okresem do wzrostu, nie boja się krótkotrwałych mrozów i dlatego po ich ustaniu znów wznawiają swoją wegetację. Na obfite zbiory niestety nie można liczyć co roku, tak jak wspomniałem wcześniej, wszystko zależy od pogody. Nawet jednak w Polsce północno-wschodniej, gdzie z reguły klimat jest bardziej srogi w porównaniu do pozostałej części kraju, potrafiłem w styczniu zebrać jeszcze po kilka kilogramów tego gatunku w ciągu krótkiego spaceru. Zaletą ich jest, że raz poznane miejsca możemy z powodzeniem odwiedzać przez kilka lat aż do zupełnego wyczerpania substratu. Za tym gatunkiem jednak nie udajemy sie do lasu i dlatego być może nie jest on aż tak popularny wśród grzybiarzy. Nie oznacza to jednak, że w lasach nie występuje, jeśli już tam jednak rośnie to sporadycznie. Najlepszymi jego siedliskami są zadrzewienia liściaste, najczęście usytuowane nad brzegami cieków wodnych. Pospolicie również wyrasta na rzadziej zalesionych liściastych obrzeżach lasów. Potrzebuje jednak odpowiedniego substratu jakim są powalone drzewa liściaste oraz pozostałe po ich wycince pniaki. Osoby bardziej "leniwe" z dużym prawdopodobieństwem ich znalezienia, mogą odwiedzić w tym okresie parki miejskie, o ile występuje w nich stary liściasty drzewostan.

boczniak ostrygowaty
Pleurotus ostreatus

Nie musimy tych grzybów kupować w sklepie. Wystarczy, że raz poznamy ich siedliska a przez długie lata możemy czerpać z nich korzyści. Najładniejsze owocniki wyrastaja w okresie późnojesiennym ale to zupełnie nie przeszkadza w zbiorach, polega on bowiem na dotarciu tylko do jego siedlisk i zebraniu owocników. Jest to w zasadzie gatunek dla zmotoryzowanych lub też dla osób które zamieszkują w pobliżu jego występowania. Bez samochodu jednak, ciężko jest nawet przetransportować zbiór, który w moim przypadku wacha się zazwyczaj w granicach od kilkunastu do kilkudziesięciu kilogramów. W zasadzie ograniczam się przy zbieraniu do maksymalnie około 40 kg. Tyle mogę zagospodarować, częścią obdarowując znajomych a resztę po obraniu i lekkim obgotowaniu, poporcjowane mrożąc. Gatunek ten po zamrożeniu zupełnie nic nie traci na wartości więc zazwyczaj do zamrażarki trafia ilość która wystarcza na okres aż do następnego sezonu. Lata w których są problemy z jego pozyskaniem zdarzają się bardzo rzadko chyba że przegapimy okres w którym wyrostały. Przys przyjających warunkach pogodowych potrafią wytworzyć owocniki już w październiku a wtedy w listopadzie i grudniu możemy już mieć tylko stare i w zasadzie niezdatne do spożycia. Oprócz mrożenia, młodsze owocniki możemy przeznaczyć do marynowania. Przestrzegam przed zbieraniem owocników starych, są zazwyczaj już łykowate i twarde.

Nie jest to jedyny gatunek boczniaka występującego dziko na terenie Polski. Innym gatunkiem z tego rodzaju jest boczniak łyżkowaty (Pleurotus pulmonarius), dla odmiany występujący w okresie letnim. Wytwarza owocniki znacznie mniejsze oraz ze wzgledu na ciepłą porę występowania, często bywa zaczerwiony. Poza tym jest gatunkiem rzadszym.

płachetka kołpakowata
Rozites caperatus

Płachetka kołpakowata, popularnie nazywana w rejonie Białegostoku kołpakiem. Do niedawna Rozites caperatus, obecnie Cortinarius caperatus czyli zasłonak. Doskonały gatunek do marynowania i przyjemny do zbierania, ponieważ zazwyczaj wyrasta masowo. Niekiedy jednak są trudności z pozyskaniem zdrowych owocników. Zazwyczaj pojawia się późna jesienią i wtedy owocniki są najmniej narażone na atak czerwi. Są jednak lata podczas których wytwarzają się sprzyjające warunki dla jego wzrostu już na początku jesieni. O ile w tym okresie panuje ciepła i słoneczna pogoda, są duże trudności ze znalezieniem owocników zdrowych. Niejednokrotnie zbierałem owocniki już zamrożone (późną jesienią) co im zupełnie nie przeszkadza, natomiast zaletą jest to, że praktycznie prawie sto procent znalezionych owocników jest zdrowa.

Wyrasta w różnych lasach ale najobficiej w borach sosnowych. Osobom które nie znają jej stanowisk proponuję rozpocząć jej poszukiwania od lasów w których występuje borówka czarna (Vaccinium myrtillus). Preferuje gleby kwaśne, niejednokrotnie porośnięte grubą warstwą mchów.

Skoro naszą popularną płachetke kołpakowatą przeniesiono do rodzaju zasłonaków (Cortinarius), a przez to nieopatrznie zahaczyłem o ten rodzaj to dodać muszę, że na próżno szukać w nim innych atrakcyjnych grzybów jadalnych. Co prawda jest kilka gatunków jadalnych ale bardzo mało popularnych, tak jak chociażby:

- zasłonak pospolity (Cortinarius trivialis)

- czy też zasłonak kleisty (Cortinarius mucosus)

sarniak sosnowy
Sarcodon squamosus
(do 2014 roku)

Jeszcze do niedawna był to gatunek zbiorowy o nazwie sarniak dachówkowaty (Sarcodon imbricatus), obecnie wyodrębniono z niego sarniaka sosnowego (Sarcodon squamosus), przez co musiano dokonać zmiany nazwy dla (Sarcodon imbricatus) na sarniak świerkowy. Jak sama nazwa sugeruje, różnią się one partnerami mikoryzowymi, co dla grzybiarzy jest zupełnie bez zanaczenia. Na Podlasiu często wobec niego używana jest nazwa "wołowy język".

Ze wzgledu na swoje walory smakowe był pozyskiwany masowo i nadal jest, pomimo, że jego populacja gwałtownie spadła, przez co stał sie gatunkiem niezbyt już częstym. Powodem tego było wciągnięcie go na listę grzybów chronionych o czym warto pamietać!
W 2014 roku wykreślono go z listy gatunków chronionych.

kolczak (Hydnum)

kolczak rudawy
Hydnum rufescens

Dobry gatunek (w zasadzie gatunki rozróżnialne tylko pod mikroskopem) jadalny a jak obserwuję zupełnie nieznany przez grzybiarzy. Już kilku mnie pytało o grzybka podobnego do pospolitej kurki z kolcami pod spodem. Obawiają się go grzybiarze i zazwyczaj po zerwaniu pozostawiają. Błąd i to duży, gatunek jadalny i do tego smaczny o ile zbierzemy owocniki młode, starsze mogą mieć gorzkawy posmak.

Jest to gatunek zbiorczy, z którego obecnie wyłaniane są nowe ale bez obaw, wszystkie są jadalne. Do tej pory były w zasadzie dwa gatunki podstawowe kolczak obłączasty i kolczak rudawy, ale o tym bardziej dociekliwi mogą przejrzeć informacje w atlasie przy opisie tych grzybów.

piaskowiec (Gyroporus)

piaskowiec modrzak
Gyroporus cyanescens

Bardzo dobry gatunek pod względem smaku i konsystencji. Kilka razy miałem okazję go spróbować aczkolwiek w niewielkich ilościach. Na terenie Puszczy Knyszuńskiej występuje bardzo nieregularnie i w małych ilościach. Zbierany raczej przy okazji. Warto jednak o nim wspomnieć ze wzgledu na, tak jak na wstepie wspomniałem, jego wyśmienite walory smakowe.

Innym gatunkiem jadalnym i bardzo smacznym, z tego rodzaju, jest jeszcze rzadziej występujący na terenie Puszczy Knyszyńskiej, piaskowiec kasztanowaty (Gyroporus castaneus).



* JADALNE, MIERNEJ WARTOŚCI *

**dla tych co lubią eksperymentować**

drobnołuszczaki (Pluteus)

drobnołuszczak jeleni

Bogaty w gatunki rodzaj ale raczej bez przedstawicieli godnych polecenia grzybiarzom. W zasadzie tylko drobnołuszczak jeleni (Pluteus cervinus) w minimalnym względzie mógłby spełnić ich wymagania. Występuje dość często, owocniki pokaźnych rozmiarów ale smakowo nic rewelacyjnego.

Oczywiście jest więcej gatunków w tym rodzaju wytwarzających pokaźne owocniki ale ich występowanie jest już rzadsze i moga stanowić jedynie swoistego rodzaju domieszkę. Nie jestem jednak zwolennikiem ich zbioru, ze względu na to, że pomimo tego, że są klasyfikowane jako jadalne to tak w sumie nic do końca nie wiadomo jaki moga wywrzeć wpływ na nasze zdrowie. Pewne jest jedynie, że nie zawierają w swoim składzie silnych toksycznie substancji chemicznych, występujących w niektórych innych gatunkach.

ciemnobiałki (Melanoleuca)

Nie znam osób które pokusiłyby się o komsumpcję gatunków z tego rodzaju chociaż wiadomo, że nie ma wśród nich gatunków trujących. Niektóre wytwarzają dość duże owocniki i w zasadzie wystepują od wczesnej wiosny do późnej jesieni.

polówki (Agrocybe)


polówka wczesna

Rodzaj wśród którego jak do tej pory nie odkryto żadnego gatunku trującego ale też i nie ma w nim atrakcyjnych dla grzybiarzy.
Na "upartego" można by sie pokusić o konsumpcję polówki wczesnej (Agrocybe praecox), która wytwarza dość pokaźne owocniki i na niektórych stanowiskach występuje bardzo licznie.

W okresie wiosennym bardzo często spotykana na terenie Puszczy Knyszyńskiej, na poboczach dróg leśnych oraz w miejscach prowadzenia intensywnych prac leśnych, na pozostałościach po drewnie typu: wióry, zrębki, mocno zbutwiałe sterty gałęzi.

Dodatkowym minusem jest to, że w zasadzie w ich przypadku, praktycznie w stu procentach dla odróżnienia gatunku, niezbędne jest użycie mikroskopu. Cechy makro takiej gwarancji nie dają.

galaretek kolczasty Pseudohydnum gelatinosum

Pomimo, że jadalny to zupełnie bez smaku. Znam kilku co próbowało go konsumować na surowo skropionego sokiem z cytryny. Oczywiście w ramach eksperymentu bo na poważną "wyżerkę" w jego przypadku trudno liczyć. W każdym bądź razie jest to jeden z bardzo nielicznych gatunków które możemy spożywać na surowo, bez jakiejkolwiek obróbki termicznej i bez uszczerbku dla naszego zdrowia.

lejkowiec dęty Craterellus cornucopioides

Gatunek zupełnie nieznany przez grzybiarzy na terenie Podlasia, a ponoć uzyskuje się z niego bardzo aromatyczny susz. Do innego zastosowania raczej nie nadaje się.

Na terenie Puszczy Knyszyńskiej występuje dość często ale nie do tego stopnia aby zadowolić grzybiarzy. Może to jest powodem jego lekceważenia, tym bardziej, że wytwarza owocniki niezbyt duże i o bardzo cienkim miąższu.

czernidłak kołpakowaty
Coprinus comatus

Chociaż w tym rodzaju występuje znacznie więcej gatunków jadalnych to tak mało atrakcyjnych, że wspomnę tylko o jednym czernidłaku kołpakowatym (Coprinus comatus). Tradycją stało się w mojej rodzinie robienie omletów jajecznych z dodatkiem właśnie tych grzybów. Pamietać trzeba jedynie o tym, żeby zbierać owocniki bardzo młodziutkie bez śladów czernienia (rozpływania się). Wyrasta tak masowo w niektórych miejscach, że zebranie większej ich ilości nie stanowi najmniejszego problemu. W zasadzie gatunek też mało znany ale widziałem w Białymstoku osoby zbierające te grzyby na terenach zielonych wewnątrz miasta.

klejówka świerkowa
Gomphidius glutinosus

Może i na terenie kraju gatunek uznawany za niezbyt częsty, ale na Podlasiu w sąsiedztwie świerków możemy spotkać go w zasadzie wszędzie, oczywiście w okresie jesiennym. W zasadzie sam jeszcze nie pokusiłem sie na poznanie jego walorów smakowych, ale ze względu na to, że wytwarza dość duże owocniki i jest łatwo dostępny, nie sposób go było pominąć w tym wykazie.

Wszystkich którzy by mieli ochotę na ich spróbowanie uprzedzam, że podobnie jak i w przypadku niektórych maślaków, należy bezwzględnie usunąć skórkę z kapeluszy. Ponoć może wywołać nieprzyjemne dolegliwości w postaci nudności i wymiotów.

Gatunkiem trochę podobnym do klejówki świerkowej występującej pod świerkami, jest klejek czerwonawy (Chroogomphus rutilus), występujący w sąsiedztwie sosen. Również jest to gatunek jadalny ale bardzo mało atrakcyjny.

Opracował: Mirosław Gryc
Udzielam zgody na nieodpłatne wykorzystywanie zamieszczonych w atlasie zdjęć jedynie do celów niekomercyjnych.
Zdjęcia muszą być zamieszczone w całości, bez przeróbek (retuszu, kadrowania) wraz z podanym źródłem pochodzenia (link do strony ze zdjęciem mile widziany).
Dopuszczam jedynie zmianę rozmiaru w celu dostosowania ich do wymogów strony na której mają być zamieszczone.
W przypadku chęci wykorzystania zdjęć w inny sposób proszę o


DATA OSTATNIEJ MODYFIKACJI STRONY: 12.09.2020

LICZBA ODWIEDZIN STRONY: 411