Puszcza Knyszyńska - rzeka Supraśl
rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl
Zaczynając felieton o rzece Supraśl trudno nie wspomnieć o małym ale jakże malowniczym mieście, położonym w Puszczy Knyszyńskiej a zarazem nad brzegiem tej rzeki. Wobec tego, jeśli już znaleźliśmy się nad rzeką Supraśl w okolicy Supraśla, której dolina w tym miejscu rozgraniczała niegdyś dwie miejscowości położone tuż obok siebie, a wzrok skierujemy w kierunku Supraśla, to nie możemy nie zauważyć górujących nad tym miastem zabudowań Monasteru Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy. Za plecami natomiast, czyli na wschodnim brzegu rzeki Supraśl, rozpościera się położona pod lasem Podsupraśl. Dawniej jako oddzielna wieś, zaś obecnie zaliczana jako część miasta. Tuż za nią natomiast, rozciaga się na znacznej przestrzeni dość niedawno utworzony rezerwat Jałówka. Od strony rzeki dość trudno dostępny, ze względu na rowy i mokradła.
Ale nie jest to jedyna atrakcja Supraśla, widoczna z tej perspektywy. Obok Monasteru, z lewej strony, widoczny jest niezbyt estetycznie wyglądający komin który ostatnio stał się również ciekawostką turystyczna Supraśla. To właśnie z tego komina sprowadzano ojca głównego bohatera filmu "U Pana Boga w ogródku". Nie wszyscy też wiedzą, że ze względu na ciekawą architekturę znaczną część ujęć do tego filmu kręcono właśnie w tym mieście.

Nas zapewne jednak, zainteresuje bardziej wschodni brzeg rzeki Supraśl. Jak do tej pory, na szczęście, nie zagospodarowany. Dla bardziej wygodnych jednak lepszą opcja jest zwiedzanie rzeki z drugiej strony, od strony miasta, gdzie wzdłuż niej biegną utwardzone deptaki, wciąż rozbudowywane i modernizowane. Opcja na pewno wygodniejsza w przypadku spacerów rodzinnych (zdjęcia niżej).

rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl

Ja jednak, tak jak wyżej wspomniałem, wolę pozostać na wschodnim brzegu rzeki, nawet pomimo niedogodności i urządzić spacer po świeżej, soczystej, wiosennej łące. Niestety ale ostatnio nie każdy odważy się zadzierać z kwiopijcami czyhajacymi na nas w takim terenie. I wcale nie mam na myśli komarów a wszędobylskie kleszcze które czają się wsród traw. Aby ograniczyć w pewnym stopniu kontakt z nimi, poruszam się zazwyczaj po terenie niżej położonym, który w porze zimowej był okresowo podtapiany. Na wzniesieniach a szczególnie niekoszonych, spotkanie z nimi w zasadzie jest gwarantowane.
Czasem jednak warto ponieść takie ryzyko, aby w spokoju poobcować z naturą. Meandrująca w tym miejscu rzeka jest na prawdę malownicza. Podróż jednak w dół rzeki po tym brzegu, po pewnym czasie staje się już nadto niewygodna ze wzgledu na bardzo trudny teren. Wygodniej jest zawrócić i dotarcie do bardziej odległych miejsc, innymi drogami.


rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl

Tak też zrobię i w tym przypadku. Poprowadzę Was w inne miejsce, docierając do doliny Supraśli od strony Ogrodniczek, oczywiście poprzez rozległe nadrzeczne łaki. Dla odważnych możliwy jest nawet dojazd samochodem aczkolwiek mocno ryzykowny szczególnie na wiosnę. Droga prowadzi wzdłuż cieku wodnego w którym króluja bobry. Nory nieraz rozpostarte są pod całą szerokościa drogi i na wiosnę, szczególnie po roztopach, znaczna część zapada się. Okoliczni mieszkańcy uzupełniaja dziury czym sie da, zazwyczaj gruzem ale z tymi pracowitymi budowlańcami trudno wygrać. Lepszym środkiem lokomocji jest oczywiście rower a i nieco dłuższy spacer też nikomu nie zawadzi co ostatnio stało się dość popularne w tym kierunku.
Warto więc nieco poświęcić się aby spotkać się z mieszkańcami terenów nadrzecznych, poobserować bogatą szatę roślinną a szczególnie spędzić czas aż do zmroku i zachwycać się zachodami słońca w dolinie tej niewielkiej ale jakże uroczej rzeki.


rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl

Zachody słońca są bardzo częstym zjawiskiem które fotografujemy i niektórzy uważają je za banalne. Czy rzeczywiście tak jest? Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że codziennie jest inne, to może warto jednak poświęcić temu zjawisku nieco więcej uwagi. Pora roku, warunki atmosferyczne oraz inne czynniki sprawiają, że w zasadzie jest to zjawisko niepowtarzalne. Według mnie, jednym z decydujących czynników jest jednak miejsce w jakim przebywamy dlatego zamieszczam jeszcze kilka zdjęć robionych w innym terminie. Jakby któś był przeciwnego zdania to może niech zada sobie pytanie: jak wygladaja zachody słońca obserwowane z perspektywy miejskich betonów?


rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl

rzeka Supraśl Skoro już jesteśmy nad rzeką Supraśl, oddalonej w tym miejscu od skraju Puszczy Knyszyńskiej, o około 500 metrów, możemy dla urozmaicenia, udać się na spacer do lasu. Nadmienić tu wypada, że znajdujemy się w miejscu gdzie do Supraśli wpada inna, zdecydowanie mniejsza ale również bardzo malownicza Krasna Rzeczka (zdjęcie z lewej). Uroki tej jednak aby opisać trzeba co najmniej kilku odrębnych felietonów a i te nie zastapią osobistego z nią kontaktu. Płynąc przez Puszczę Knyszyńską jej charakter zmienia się kilkakrotnie tym bardziej, że w jej biegu utworzono kilka sztucznych zbiorników wodnych aż w końcu zasili wody Supraśli. Podążając w górę tej rzeczki dotrzemy do Puszczy Knyszyńskiej.


Już na samym skraju czekają na nas dorodne paprocie oraz kwitnące kokoryczki wielokwiatowe. Każdy z nas wie jak wyglądają z pozycji stojacej ... ale czy pokusiliście się spojrzeć na nie z innej perspektywy, położywszy się wsród nich?

rzeka Supraśl rzeka Supraśl

Chcąc jednak dotrzeć do rzeki, nieco pośpieszyliśmy się a przecież nie da się obojętnie przejść przez malownicze nadrzeczne, torfowe łąki. Ich barwa przez cały czas zmienia się wraz z porą roku. Są siedliskiem dla różnych zwierząt i dużej liczby gatunków ptactwa nie wspominając już o różnorodności flory. Cofnijmy się więc nieco aby przyjrzeć się nieco dokładniej tym łąkom.
Niestety ale większość łąk została już zdegradowana i sztucznie obsiana. Takie łaki są ubogie, zarówno w gatunki roślin jak też i zwierząt które nie czują się na nich komfortowo. Korzystajmy wobec tego z okazji i cieszmy się, że nie wszystkie.

rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl rzeka Supraśl

rzeka Supraśl I nie przez przypadek zostawiłem kwestię dotarcia nad rzekę na sam koniec. Skoro dotarliśmy nad rzekę więc i musimy znad niej wrócić. Powrót po zmierzchu przy unoszącej się woni kwitnących roślin oraz przy odgłosach zapadającej nocy, zostaje na zawsze w pamięci. Na tyle mocno, że chcemy jak najszybciej tam wrócić i znów upajac się ich urokiem. Ale nie łudźmy się, nie spotkamy już tego samego widoku. Kilka dni i krajobraz zmienia się, uwydatniając inne swoje walory. Podsumowując, pokuszę się o stwierdzenie, że obcując z naturą nie sposób nudzić się. Za każdym razem poznajemy ja z coraz innej strony, chociażby po tysiąckroć, wciąż odwiedzaliśmy te same miejsce.
Dlatego też zapewne jeszcze nie raz wrócimy do tego miejsca przy okazji innych relacji, tak jak ja za każdym razem tam wracam i mam wrażenie, że jestem tam po raz pierwszy. Natura jest tak zmienna, że za każdym razem wita mnie czymś nowym, zupełnie innym i zaskakującym.


rzeka Supraśl Na zakończenie kilka wskazówek jak połaczyć przyjemne z pożytecznym. Bogactwo takich terenów jest mocno niedoceniane a przecież aby uatrakcyjnić nieco spacer, możemy chwilę poświęcić i uzupełnić swoją domową apteczkę w leki znacznie bezpieczniejsze niż kupione w aptece i do tego zupełnie za darmo. Kto z nas nie zna wiązówki błotnej, mało chyba jest takich osób. Jej silny, niesamowity zapach, roznosi się w słoneczne dni nad nadrzecznymi łakami na odległość nawet do kilkuset metrów. Ale z kolei ilu wie, że jest to jedno z najlepszyćh źródeł naturalnej aspiryny, która w przeciwieństwie do tej kupionej w aptece, niedość, że nie uszkadza naszego przewodu pokarmowego to jeszcze oddziaływuje na niego leczniczo.
Prawdziwa aspiryna jest niestety mocno gorzka i to skłoniło zakłady farmaceutyczne do swego rodzaju oszustwa. To co oferują pod nazwą aspiryna jest jej syntetycznym odpowiednikiem. Oczywiście działanie lecznicze ma podobne do oryginalnej aspiryny a ponadto jest pozbawione goryczy więc wszystko byłoby w porządku gdyby nie skutki uboczne. Coś za coś, albo gorycz, albo "rozwalony" żołądek.
Reasumując, syrop z kwiatu wiązówki błotnej jest wspaniałą alternatywa dla osób nie tolerujących tego leku. Niewielkie ilości dodane do herbatki, w okresie zimowym stosuję nawet zapobiegawczo ... całkiem przyjemna.
Oczywiście, jest to tylko jedna z wielu roślin o właściwościach leczniczych które z łatwościa można zdobyć podczas wędrówek po takim terenie ale o nich innym razem.
KONTAKT: E-MAIL

DATA OSTATNIEJ MODYFIKACJI: 25.01.2024

LICZBA ODWIEDZIN: 180

DATA UTWORZENIA: 11.03.2023