Muchomor zielonawy (Amanita phalloides)
Od razu na wstępie ostrzegam przed czerpaniem, a tym bardziej braniem na poważnie wiadomości na jego temat z artykułów w prasie. Już niejednokrotnie zetknąłem się z takimi, które najwyraźniej pisane były przez osoby będące zupełnie "nie w temacie", najpewniej pod zlecenie i prawdopodobnie bez konsultacji z zawodowymi mykologami.
Niedopuszczalna sytuacja dotyczy najczęściej nazewnictwa. Nazwy potoczne są mieszane z nadanymi nazwami naukowymi, a co najgorsze nie zadaje się nawet trudu żeby podać nazwy łacińskie. Może i dla doświadczonych i oczytanych grzybiarzy nie stanowi to aż tak wielkiego problemu ale nowicjuszy może wprowadzić w poważny błąd.
Żeby nie być gołosłownym proponuje wpisać do wyszukiwarki słowo "sromotnik" które jest często używane w stosunku do muchomora zielonawego (dawniej nazywanego sromotnikowym). Większość wyświetlanych wyników zapewne będzie dotyczyć zupełnie innego rodzaju grzybów, a mianowicie Phallus. Od wielu już lat odchodzi się od stosowania nazwy muchomor sromotnikowy a stosuję sie nazwę muchomor zielonawy (Amanita phalloides) ale redaktorzy artykułów nadal uparcie stosują to nazewnictwo, które już od dawna nie ma zastosowania nawet w popularnych atlasach grzybów.
"Mniejsza jednak z tym", bo w tym przypadku już wszyscy pewnie wiedzą, że nie chodzi nam o sromotnika, czyli rodzaj Phallus a jedynie o muchomora zielonawego z rodzaju Amanita. Problem tylko w tym jak można ten gatunek pomylić z czubajką kanią (Macrolepiota procera) a o taką pomyłkę najczęściej podejrzewani są grzybiarze w przypadku zatrucia tym gatunkiem, co w zasadzie sami potwierdzają.
Ktoś uparcie może twierdzić, że między tymi gatunkami jest pewne podobieństwo. Oba posiadają trzon, kapelusz, hymenofor zbudowany z blaszek ... ale takie cechy posiada kilka tysięcy gatunków grzybów. Powiedzmy krótko: - jeśli ktoś w budowie grzyba potrafi odróżnić tylko te w/w cechy, niech lepiej uda się do sklepu za rogiem i kupi na obiad pieczarki. Już na pierwszy "rzut oka", nawet nie wyrywając grzyba z podłoża, widać ogromne różnicę w powierzchni kapelusza. U "kani" wyraźnie widoczne, w miare regularnie, promieniście rozłożone łuseczki których brak u m. zielonawego. Ewentualnie u m. zilonawego obecne mogą być nieregularne łatki, czyli pozostałości po osłonie. U "kani" powierzchnia kapelusza włóknista, podczas gdy u m. zielonawego gładka, nieraz delikatnie nawet lepka.
Jeśli to nie wystarcza, wyrywamy delikatnie owocnik z ziemi, aby nie uszkodzić ewentualnie obecnej pochwy(w przypadku muchomora) i oglądamy powierzchnię trzonu. Charakterystyczny zygzak na trzonie z ułożonych na powierzchni trzonu łuseczek podpowiada nam, że mamy doczynienia z "kanią". Starsze owocniki m. zielonawego mogą mieć też podobny wzorek ale znacznie delikatniejszy (w zasadzie zaledwie zauważalny) i nigdy o tak ciemnej barwie. Jeśli to nie wystarcza Wam do identyfikacji zwróćmy uwagę na obecność pochwy u podstawy trzonu ... "kania" jej nie ma! Możemy też porównać pierścienie. U "kani" sztywny i trwały, u muchomora zielonawego delikatny, zazwyczaj zwisający i szybko opadający. Po przeanalizowaniu wszystkich tych cech, nie ma mowy o pomyłce pomiędzy tymi dwoma gatunkami. Osobiście podejrzewam, że szybciej do pomyłki z nim, może dojść podczas zbierania gatunków z rodzaju gołąbków (Russula), o ile nie zachowamy odpowiedniej rozwagi i zbieramy owocniki jeszcze bardzo młode o nierozwiniętych kapeluszach a tym samych niewidocznych cechach danego gatunku. Jedna z podstwowych zasad grzybobrania, zabrania wręcz zbierania takich owocników, o czym nie wszyscy niestety pamietają.
Jeśli to nie wystarcza, wyrywamy delikatnie owocnik z ziemi, aby nie uszkodzić ewentualnie obecnej pochwy(w przypadku muchomora) i oglądamy powierzchnię trzonu. Charakterystyczny zygzak na trzonie z ułożonych na powierzchni trzonu łuseczek podpowiada nam, że mamy doczynienia z "kanią". Starsze owocniki m. zielonawego mogą mieć też podobny wzorek ale znacznie delikatniejszy (w zasadzie zaledwie zauważalny) i nigdy o tak ciemnej barwie. Jeśli to nie wystarcza Wam do identyfikacji zwróćmy uwagę na obecność pochwy u podstawy trzonu ... "kania" jej nie ma! Możemy też porównać pierścienie. U "kani" sztywny i trwały, u muchomora zielonawego delikatny, zazwyczaj zwisający i szybko opadający. Po przeanalizowaniu wszystkich tych cech, nie ma mowy o pomyłce pomiędzy tymi dwoma gatunkami. Osobiście podejrzewam, że szybciej do pomyłki z nim, może dojść podczas zbierania gatunków z rodzaju gołąbków (Russula), o ile nie zachowamy odpowiedniej rozwagi i zbieramy owocniki jeszcze bardzo młode o nierozwiniętych kapeluszach a tym samych niewidocznych cechach danego gatunku. Jedna z podstwowych zasad grzybobrania, zabrania wręcz zbierania takich owocników, o czym nie wszyscy niestety pamietają.